WAMA-SPORT Historia – Andrzej Kamiński: Chcę wygrywać, ale nie za wszelka cenę

Fot. wydawnictwo 50 lat KS Budowlani Olsztyn (ilustracja)

Kilka dni temu w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia dorocznych nagród fair play. Jednym z laureatów został kanadyjkarz Budowlanych Olsztyn Andrzej Kamiński, zwycięzca europejskiego cyklu Grand Prix, czołowy specjalista wyścigów długodystansowych w Polsce.

Gdy dostałem zawiadomienie, że mam się stawić w Polskim Komitecie Olimpijskim w tej sprawie byłem ogromnie zaskoczony – mówi pan Andrzej. Uprawiam kajakarstwo już kilkanaście lat, zazwyczaj odbierałem nagrody za wymierny sukces sportowy. A tu nagle taka niespodzianka.

Proszę opisać okoliczności wydarzenia, które było podstawa do wyróżnienia.

Było to podczas Mistrzostw Polski w maratonie w lipcu na Zalewie Zegrzyńskim. Krzysztof Głowacki, z którym zresztą pływałem przez wiele lat w regatach międzynarodowych ze sporymi sukcesami miał na początku wyścigu pecha. Już podczas pierwszej przenoski nalała mu się woda do łódki. W tym czasie ukształtowała się czołówka, w której oprócz mnie i Głowackiego znalazł się Zdzisław Ryder. Grupa pościgowa była daleko. Ze Zdziśkiem poczekaliśmy na Krzysztofa by płynąć we trójkę. Zawsze to łatwiej. Pogoda była fatalna, wiał silny wiatr, stąd wysoka fala. Wszystko stało się na 12 kilometrze. Niedaleko nas przepływała barka, która jeszcze zwiększyła falę. Głowacki nie utrzymał równowagi i przewrócił się. Za chwilę się wynurzył. Wraz z Ryderem podpłynęliśmy do niego. Zrobiliśmy z wioseł coś w rodzaju pomostu. Krzysztof wygramolił się do łodzi i dalej płynął z nami.

Po 30 km ze stawki odpadł Zdzisław Ryder, a ja z Głowackim płynąłem ramię w ramię. Szykowaliśmy się do finiszu. Na ostatnich metrach on był lepszy o pół długości łodzi.

Nie miał pan do niego żalu? Mógł się przecież zrewanżować za tamten gest.

Absolutnie. Jaka byłaby satysfakcja z takiego zwycięstwa. Zresztą po zakończeniu biegu Głowacki nam podziękował, potem poszedł do trenerów i opisał całą sytuację. Stąd pewnie ta nagroda. Otrzymałem piękny puchar, książkę i dużo kwiatów.

Startuje już wiele lat i po raz pierwszy znalazłem się w tak osobliwej sytuacji. Z wodą nie ma żartów. Krzysiek jest moim dobrym kumplem, ale myślę, że gdyby był to ktoś inny postąpiłbym tak samo. W takich sytuacjach decyzje trzeba podjąć w ułamku sekundy. Doskonale zdaje sobie sprawę ile sił i samozaparcia kosztuje przygotowanie się do najważniejszej imprezy sezonu. Dlatego zwykły przypadek, na przykład wywrotka, nie może przekreślić całego wysiłku. W sporcie najważniejsze jest to by wygrał rzeczywiście najlepszy. A Krzysztof w tym dniu był najszybszy.

Czy nagrodę fair play ceni pan wyżej od innych osiągnięć?

Uprawiam kajakarstwo by wygrywać, dlatego wyżej stawiam medale zdobyte podczas normalnej rywalizacji. Przypadek spraw, że zostałem uhonorowany w ten sposób. To w sumie bardzo miłe.

Jest pan najbardziej doświadczonym zawodnikiem sekcji kanadyjkarzy Budowlanych Olsztyn. Czy widzi pan następców?

Klub przeżywa trudności finansowe. Z sekcji odeszło kilku bardzo dobrych zawodników, jak choćby Andrzej Sołoducha czy Wojciech Drozd. Coraz trudniej namówić młodych chłopców do tej dyscypliny. Owszem, przychodzą na treningi gdy jest ciepło i świeci słońce. W chłodzie i deszczu przystań jest raczej pusta.

Rozmawiał: Marek Dabkus

Tekst ukazał się w Gazecie Olsztyńskiej 29 maja 1991 roku i był przechowywany w archiwum red. Janusza Poryckiego

cre45

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn