WAMA-SPORT Historia – Ginter Szulc – Ekspert peletonu

Fot. panorama warmii i mazur

Nie był wprawdzie wybitnym zawodnikiem, ale za to bacznym obserwatorem życia w kolarskim peletonie. A tam zawsze działo się wiele. Trzeba było błyskawicznie analizować i podejmować ryzykowne decyzje. Tak pozostało do dziś. Ginter Szulc nazywany w środowisku Eugeniuszem do roli trenera i prezesa związku zdążył się przyzwyczaić.

Urodził się 21 października 1937 roku w Olsztynie. W wielu 16 lat rozpoczął treningi kolarskie w olsztyńskiej Gwardii, sekcji której trenerem był jego późniejszy teść Antoni Pięta. Po jej likwidacji przygodę z wyczynowym kolarstwem kontynuował w Olimpii Olsztynek, gdzie w latach sześćdziesiątych został jej szkoleniowcem. W latach 1967-1993 organizował szkolenie w Zjednoczonych Olsztyn i wychował wielu cenionych zawodników. W międzyczasie przez trzy lata (1978-1981) pracował w Agrokompleksie Kętrzyn.

Spędził tysiące kilometrów w samochodzie w okresie przygotowań zawodników do sezonu i podczas sportowej walki na trasach całej Polski i w wielu krajach Europy. Drugie tyle, by załatwić, często banalne sprawy związane z codziennym życiem swych podopiecznych. I naprawdę nie wiadomo czy pan Eugeniusz był trenerem czy działaczem. W każdym razie obie role opanował do perfekcji, a wspomniana praktyka pozwoliła mu piastować przez wiele lat funkcje prezesa Warmińsko - Mazurskiego Związku Kolarskiego.

Przyjęcie na siebie odpowiedzialności w czasach kompletnej rewolucji w tej dyscyplinie było krokiem karkołomnym. Skończyły się dotacje czyli manna z nieba. Trzeba było walczyć o każdą złotówkę, namawiać pasjonatów, by zostali przy kolarstwie, wreszcie werbować młodzież, która nie była już tak chętna do potrzebnego w tej dyscyplinie wysiłku, jak to miało miejsce przed laty. Kiedyś sport, a kolarstwo szczególnie, był nie tylko odskocznia do wielkiej kariery, ale stwarzał też możliwości poznania świata. Były sytuacje, kiedy młodzi ludzie z niewielkich środowisk a nawet „zagubionych” w mazurskich lasach wiosek mieli okazje uczenia się zachowania w kolektywie,posługiwania się widelcem i nożem, mycia zębów, kąpania się i zmieniania bielizny. Teraz, gdy paszport mamy wszyscy w domu, młodzież wybiera inne przyjemności życia, przyjemności, które nie wymagają tylu wyrzeczeń, co czynne uprawianie kolarstwa.

Szulc, będąc tak długo przy kolarstwie czuł się zawsze odpowiedzialny za jego kondycję w regionie warmińsko-mazurskim. Do dziś jest w tym światku osobą bardzo szanowaną, z którą liczą się panowie z centrali. Kolejni prezesi PZKol. , podejmując ważne decyzje, często wykonywali telefon do Olsztyna, bo chcieli znać stanowisko doświadczonego trenera i działacza, pasjonata tej dyscypliny, który nigdy nie ograniczał się tylko do profesji szkoleniowej. Ginter Szulc był przez trzy kadencje członkiem zarządu PZKol., dwie przewodniczącym komisji rewizyjnej centrali, kilka lat członkiem komisji szkoleniowej grup młodzieżowych. W tym czasie mieliśmy w Polsce sporą gromadkę zdolnej młodzieży. Współpracował z tak znanymi szkoleniowcami jak: Henryk Łasak, Karol Madaj, Wojciech Walkiewicz, Marian Więckowski, a w regionie: Paweł Ewert, Edmund Groszkowski, Waldemar Grygo, Jerzy Kowalski, Antoni Pięta.

Kolarstwo musi mieć swoją publiczność. Organizacja wyścigów jest niezbędnym elementem rozwoju tej dyscypliny. To stwarza przyjazną aurę, a ona sprzyja pozyskiwaniu sponsorów. Pan Eugeniusz był w latach pięćdziesiątych uczestnikiem słynnego wówczas wyścigu Dookoła Warmii i Mazur. Ta impreza gromadziła na starcie elitę polskiego kolarstwa., a na ulicach wsi, miast i miasteczek tysiące widzów z zapartym tchem obserwowało zmagania herosów polskich szos. Prezes W-MZkol. próbował po 32 latach reaktywować tę imprezę. Raz mu się udało, przy minimalnym budżecie wrócić do tej idei, ale był to niestety tylko zryw. Pokazywał determinacje jednego człowieka, a jednocześnie obnażył skalę obojętności tych, którzy powinni wspierać takie przedsięwzięcia.

Kiedyś było zdecydowanie łatwiej, zwłaszcza gdy działalność ograniczała się przede wszystkim do sfery szkoleniowej. Ginter Szulc wychował wielu zawodników wysokiej klasy. W grupie tych, których szkolił, konsultował byli: Adam Brzozowski, Czesław Ciućkowski, Piotr d'Obyrn, Tadeusz Daukszewicz, Wacław Gabrusewicz, Ryszard Gac, , Waldemar Gardecki, Walenty Grygianiec, Edward Karczmarczyk, Tomasz Kłoczko, Jan Leśniewski, Ireneusz Łabucki, Czesław Łukaszewicz, Janusz Makowski, Konrad Podlasiński, Krzysztof Ptak, Edward Rutkowski, Edward Szejko, Adam Szuba, Adolf Sierżant, Andrzej Sypytkowski (późniejszy srebrny medalista Igrzysk Olimpijski w Seulu i mistrzostw świata w Chambery), Klaus Teszner, Wiesław Warenik i Jerzy Żwirko. Uff, a to jest lista niepełna, z pewnością kogoś pominęliśmy.

77d

Dzisiaj najczęściej wspomina się tego ostatniego, który będąc już w kadrze prowadzonej przez Henryka Łasaka zginął wraz z nim (5 stycznia 1973 roku) w wypadku samochodowym w Skomielnej koło Rabki, w drodze na zgrupowanie do Zakopanego. Jerzy był jednym z pretendentów do ekipy narodowej na Wyścig Pokoju. Nieco wcześniej kętrzynianin stał na podium w trzech liczących się wówczas w Europie: Dookoła Anglii, Dookoła Bułgarii i Dookoła Szwajcarii. Wszyscy fachowcy pracujący dla dobra kolarstwa w Kętrzynie, Olsztynie i Warszawie wiązali w nim ogromne nadzieje.

Potem byli następni, którzy uczyli się kolarstwa na szosach Warmii i Mazur, za którymi stał Szulc, a następnie ruszali w świat. Bo u nas nie było miejsca na zawodowe grupy, swoje ambicje musieliśmy ograniczyć do sukcesów młodzieży. A takiej w regionie nie brakowało. Zawsze znalazła się grupa utalentowanych zawodników i oddanych trenerów, którym zależało. „Papa Szulc” jak go nazywano im doradzał, przekazywał ogromną wiedzę, a jak trzeba było wsiadał do samochodu i jechał za peletonem, na treningach czy podczas oficjalnego startu.

Kolarze to widzieli i doceniali Nie raz w drodze z wyścigu zatrzymywali się w domu państwa Szulców, by przenocować i następnego dnia ruszyć koleją do swych rodzinnych miast i miasteczek. Dawniej nie było stać klubów, by rozwozić zawodników po domach. Przyjeżdżali też by pomógł im rozwiązać sportowe i życiowe dylematy. Ten nigdy nie odmawiał gościny, a mając znajomych w całej Polsce i wielu krajach Europy, starał się pokierować ich losem tak, by rozwijali swój talent i ustawili się w życiu. Jednym się udało, innym nie. Cóż, w sporcie tak jak w innych profesjach, intrygi staja się codziennością i często eliminują najbardziej obiecujących, a jednocześnie uczciwych zawodników. I jeszcze jedno, zatrzymując się w Olsztynie doceniali anielski charakter pani Antoniny, żony trenera, prowadzona przez nią kuchnię, gościnność i troskę o adeptów kolarstwa.

O popularności i autorytecie trenera najlepiej świadczy przebieg jego benefisu, który odbył się w kwietniu 2012 roku w Kamienicy Naujacka w Olsztynie. W bardzo interesującym spotkaniu oprócz przedstawicieli władz miejskich i sportowych stolicy Warmii i Mazur, uczestniczyły delegacje chyba wszystkich sekcji kolarskich istniejących w regionie. Gratulacji nie było końca, a symbolem uznania dokonań wielkiej postaci naszego kolarstwa była piękna rzeźba z dedykacją przyjaciół z miast, gdzie nestor trenerów pomagał rozwijać tę dyscyplinę.

Kilkanaście miesięcy temu ustąpił, przekazał ster prezesa Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego młodszym. Zresztą z takim zamiarem nosił się od kilku lat. To wcale nie znaczy, że spędza czas tylko w ciepłych kapciach. Nadal działa na rzecz naszego lokalnego kolarstwa, służąc doświadczeniem i ogromna wiedzą. Wprawdzie nic nie musi, ale nadal chce i poświęca swej życiowej pasji wiele czasu. Bo największa satysfakcja, gdy kolarz rodem z Warmii i Mazur sięga po kolejny sukces. Wprawdzie coraz trudniej wychować mistrzów, ale przecież każdy ma szansę i trzeba ją wykorzystać. Gdy wydobędzie się chłopaka z małej wsi lub miasteczka i na naszych oczach staje się on prawdziwym mistrzem większej radości nie ma.

Oby takich chwil w życiu Gintera Szulca było jak najwięcej i to przez wiele lat.

Autor: Janusz Porycki

Tekst ukazał się w Panoramie Sportu Warmii i Mazur 2013 r.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn