WAMA-SPORT Historia – Piotr Kulpaka – Szkoda, że doba jest taka krótka

Fot. orientacja.pl

Z Piotrem Kulpaką o sporcie można rozmawiać w nieskończoność. Choć sypie dowcipami i anegdotami jak z rękawa swą profesje lekarza traktuje nadzwyczaj poważnie. Zna go każdy sportowiec, każdy wyraża się o nim z największym uznaniem, mimo że pierwsze zetknięcie następuje najczęściej w przykrych okolicznościach.

Kontuzje zawsze były zmora zawodników, a znalezienie dobrego, znającego się na rzeczy specjalisty jest nie lada problemem. Piotr Kulpaka to dwa w jednym. Świetny specjalista, a przy tym dusza człowiek, który potrafi nie tylko wyleczyć, ale wesprzeć w najtrudniejszym momencie, bo to czasami ważniejsze niż zastrzyk, pigułka czy gips.

Nie przypadkowo mówi się o nim, ze jest lekarzem wszystkich sportowców na Warmii i Mazurach. Ale i oto określenie jest zbyt wąskie, bowiem na jego fachowości i dyspozycyjności poznali się wszyscy w Polsce. Zainteresowali się nim prezesi wielu związków sportowych, reprezentacji narodowych, klubów i zabiegali by mieć Kulpakę u siebie. A on nie potrafil odmówić. Zadawał sobie tylko pytanie. Dlaczego doba ma tylko 24 godziny, bo przecież dochodziły do tego obowiązki z wypełnieniem funkcji podstawowej: chirurga traumataologa w szpitalu czy przychodni.

Medycyna i sport – to dwie dziedziny są w życiu Piotra Kulpaki nierozerwalne, jak naczynia połączone. Urodził się 16 sierpnia 1951 roku w małej miejscowości Grotowo niedaleko Górowa Iławeckiego w powiecie bartoszyckim. Ze sportem zetknął się w szkole, gdzie dorastał z taką generacją jak Zbigniew Lubiejewski, Antoni Pacyński czy Stefan Grodzicki. Brał aktywny udział w rozgrywkach szkolnych w różnych dyscyplinach, ale ostatecznie został bramkarzem piłki ręcznej. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Bartoszycach wybrał medycynę i zdał pomyślnie egzaminy. Rozpoczął studia na Akademii w Białymstoku. Tu oczywiście kontynuował sportową przygodę, czego wymiernym efektem były: złoty i srebrny medal akademickich mistrzostw Polski. Tu poczuł smak zwycięstwa, a był on szczególny, bo przecież na studiach medycznych nie ma taryfy ulgowej i każdy trening kosztował zerwana noc nad książkami. Nie stronił od lekkiej atletyki, szczególnie upodobał sobie rzut oszczepem.

Ten mariaż medycyny ze sportem wpłynął na życiowe decyzje. Oczywiście praca w szpitalu, ale bez sportu nie mógł żyć. Dlatego po skończeniu studiów i przyjeździe do Olsztyna rozpoczął współpracę z klubami: Budowlani i Zjednoczeni. Trafił na podobnych pasjonatów jak on sam. Tazy trenerzy i działacze jak: Jerzy Konecki, Lech Janka, Ludwik Jaczun, Wacław Sklinsmont, Eugeniusz Szulc, Miehcał Głowacki, Zdzisław Trojga poświęcali zawodnikom każda chwilę, zarażali entuzjazmem i prawdziwa miłością do sportu. Byli tez postaciami nietuzinkowymi, znanymi w regionie i współpraca z nimi stała się swego rodzaju trampoliną, która wywindowała młodego lekarza na szersze wody. A zapotrzebowanie na chirurgów z zacięciem sportowca było ogromne. Bo to trzeba kochać i czuć.

Nic dziwnego, że o Kulpace było coraz głośniej i zgłaszali się do niego coraz to nowi pacjenci. Ich listę można by cytować w nieskończoność, ale skoro leczyło się sportowców formatu: Bublewicza, Hołowczyca – lepszej rekomendacji nie trzeba. Nasz bohater zgodnie z etyka w soja zasada pomagał każdemu. Wielu szukało pośredników (w dobrym tego słowa znaczeniu) by nawiazać z nim kontakt i prosić o pomoc, bo mieszkając z mniejszych miejscowościach byli bezradni.

Ale doktor Piotr nigdy nie widział w tym nic szczególnego. Będąc lekarzem w ośrodkach przygotowań olimpijskich (kanadyjkarzy), reprezentacjach krajowych (tenis stołowy, badminton, taekwondo, motocross, gimnastyka) nie odmawiał, gdy zgłosił się do niego załamany kontuzja piłkarz „okręgówki” czy mała Zosia z sekcji gimnastycznej.

Najważniejszym rozdziałem w sportowej pasji Kulpaki była współpraca z największym klubem piłkarskim w regionie – Stomilem. Tym bardziej, że przypadła na okres największych osiągnięć futbolistów i ich występów w ekstraklasie. Radośc z kolejnych awansów nie zasłoniła chwili refleksji i troski o dobro tej najpopularniejszej dyscypliny. Przy tym ogólnym entuzjazmie martwiło go jedno, że zarówno zmieniający się trenerzy i działacze zapomnieli, że podstawą zespołu powinni być wychowankowie własnego klubu i zawodnicy tego regionu. Marzył o tym by w pierwszej drużynie grali jego synowie, a on siedział na ławce rezerwowych w gotowości na każde wyzwanie.

W działalności miał kontakt z wieloma wybitnymi zawodnikami, szkoleniowcami. Poznał tez niestety pseudodziałaczy, hochsztaplerów, którzy sport traktowali jako instrument do swych ciemnych interesów. Oni rzucają smugę cienia na ludzi bez reszty oddanych idei i to jest najsmutniejsze.

W Stomilu spotkał Józefa Łobockiego, z którym zaprzyjaźnił się, bo obaj nadawali na tej samej fali. To on wprowadził go w tajniki sportu wyczynowego, mieli podobne poglądy, po prostu kochali piłkarska młodzież na Warmii i Mazurach. Po zakończeniu współpracy z klubem olsztyńskim pan Piotr związał się bliżej z Jeziorakiem, a następnie z Olimpia Elbląg. Jak twierdzi w Iławie spotkał prawdziwą piłkarska rodzinę, szkoda, ze bez kasy, która niestety w tej chwili jest nieodzownym elementem zespołów ligowych. Jak wieść niesie jego nazwisko można znaleźć na długiej liście wierzycieli tego stowarzyszenia.

Piotr Kulpaka został zdobywca „Złotego Maka” - I edycji plebiscytu na lekarza roku 1999. Było to wielkie, w pełni zasłużone wyróżnienie, które przyjął z ogromnym wzruszeniem, ale też niekłamana duma. Przy podziękowaniach nie omieszkali oczywiście wspomnieć o swoich nauczycielach doktorach: Mieczysławie Pimpickim, Stanisławie Niepsuju, Wacławie Awiżeniu czy Stefanie Bołoczko, którzy nie tylko przekazali mu wiedzę praktyczna, ale wpoili stałe, trwałe wartości bez względu w jakich warunkach się pracuje.

Rodzinę uważa za największe osiągnięcie życiowe i... szczęście. A jest to rodzina szczególna, chyba najbardziej usportowiona w Olsztynie. Żona Czesława uprawiała gimnastykę sportową. Wielu pamięta ja pod nazwiskiem – Wiereńko. Później była cenionym szkoleniowcem. Dwa synowie: Grzegorz i Piotr (junior) zostali piłkarzami. Wychowanków Stomilu los rzucił jednak do innych klubów (młodszy gra obecnie w Norwegii). Czego ojciec żałuje najbardziej. Tylko w takim gronie można rozumieć sport, wybaczać nieobecności, ale też długimi godzinami rozprawiać o swoich prawdziwych pasjach.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn