WAMA-SPORT Historia – Medale wyłowione z błota

Fot. arch. Janusza Poryckiego

Nie wiodło się motocrossowcom Motoklubu Olsztyn w tegorocznych (2002) eliminacjach mistrzostw Polski. W rywalizacji indywidualnej dość wcześnie stracili szansę na medale i ostatnią okazją, by podreperować prestiż były mistrzostwa kraju w klasyfikacji klubowej i zespołowej, które odbywały się w pierwszy weekend października w Lidzbarku Warmińskim.

Olsztynianom bardzo zależało by znaleźć się na podium, tym bardziej, że startowali w kolebce wamińsko-mazurskiego motocrossu. Sytuacje skomplikowała jednak absencja najlepszego zawodnika Bartosza Obłuckiego, który wprawdzie specjalizuje się w rajdach enduro, ale od czasu do czasu wspomaga kolegów klubowych w motocrossie. Po starcie w sześciodniówce, gdzie zajął indywidualnie w swojej klasie trzecie miejsce, miał dołączyć do partnerów z olsztyńskiej sekcji i poprowadzić ich do walki o medal. W tygodniu poprzedzającym mistrzostwa okazało się, że nic z tego nie będzie. Bartosz w tym roku stał się kierowcą innej włoskiej firmy TM, która zastrzegła sobie, że może startować tylko na sprzęcie przez nią produkowanym. Tymczasem obiecanego na lidzbarskie zawody motocykla nie wykonano i Obłuckiego na starcie zabrakło.

Prezes Andrzej Olszewski nie tracił nadziei. Tym bardziej, że gotowość występu zgłosił młodziutki Marcin Szczepański (klasa 80 ccm). Wprawdzie kilka tygodni wcześniej złamał obojczyk, ale rehabilitacja przebiegała nadzwyczaj szybko i zawodnik postanowił wzmocnić drużynę. Towarzyszyli mu w walce Oskar Wojciechowicz (125 ccm junior) i Fabian Szymański (125 ccm). Ale nawet w tym składzie olsztynianom trudno było wróżyć medal, bowiem do Lidzbarka Warmińskiego przyjechały mocne ekipy z całej Polski.

Zawody przebiegały w anormalnych warunkach. Po rzęsistych opadach deszczu tor był pełen pułapek i trzeba było nie lada umiejętności i odwagi by przebrnąć przez błotnisty tor. Przed wyścigiem w klasie 80 ccm organizatorzy musieli zmienić wcześniej zaplanowana trasę, bowiem niektóre przeszkody były dla młodzików nie do przejechania.

W takich okolicznościach szczęście uśmiechnęło się do kierowców Motoklubu, którzy walczyli z determinacją i powodzeniem. Zdobyli dwa brązowe medale zarówno w klasyfikacji klubowej jak i zespołowej, co częściowo zrekompensowało niepowodzenia indywidualne.

Nie zaciemniło to jednak obrazu olsztyńskiego motocrossu, który nadal przeżywa trudne chwile. I nie chodzi o stronę organizacyjną, bowiem pod tym względem wywiązujemy się z tej roli bez zarzutu, będąc gospodarzami przynajmniej dwóch eliminacji MP w sezonie. Brakuje pieniędzy by zatrzymać w regionie wyszkolonych zawodników, których klasa sportowa gwarantowałby sukcesy w klasyfikacjach indywidualnych, mimo wszystko bardziej cenionych niż dokonania drużynowe.

Talenty na pewno mamy, ale pewnych barier nie można przekroczyć, gdy nie zapewni się solidnym już kierowcom minimum warunków. Stąd m. in sukcesy mniejszych ośrodków takich jak Chełmno (mistrz Polski w punktacji klubowej i zespołowej) czy Lipno, gdzie motocross stanowi promocje środowiska i gdzie każdego zawodnika przyjmuje się z otwartymi rękami. Olsztyn pozostaje tylko kuźnia talentów i o dorosłe sukcesy coraz trudniej

Marek Dabkus

Tekst ukazał się w papierowym wydaniu WAMA-SPOR (październik 2002)

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn