WAMA-SPORT Historia – Złota siatka (1991)

Fot.ilustracja

Okazuje się, że nadal jesteśmy siatkarską potęgą. Wprawdzie reprezentacja Edwarda Skorka w mistrzostwach Europy zajęła siódme miejsce, ale miesiąc wcześniej w Anglii polscy siatkarze inwalidzi wywalczyli złote medale. W ekipie znalazło się aż trzech zawodników Zrzeszenia Start Olsztyn: Tadeusz Bogusz, Andrzej Iwaniak i Marian Warda.

Ten tytuł zdobyliśmy po raz pierwszy. Sprawił nam on szczególna satysfakcję, znacznie – mówi Andrzej Iwaniak. Znacznie łatwiej jest bowiem wygrać mistrzostwa świata czy olimpiadę, gdzie poziom jest bardziej zróżnicowany i często trafia się na przeciwników, którzy mają niewielkie pojęcie o siatkówce. Natomiast w mistrzostwach kontynentu gra się systemem każdy z każdym, nie można sobie pozwolić na chwile oddechu. Przyjeżdżają ekipy znakomicie przygotowane. Az dwa mecze z naszym udziałem zakończyły się tie breakiem. W przeszłości bywało tak, że my i Niemcy łatwo ogrywaliśmy rywali i między sobą walczyliśmy o tytuł. Z reguły wygrywali oni.

Kto więc dołączył do czołówki?

Przede wszystkim Izrael i Czechosłowacja. W tej ostatniej drużynie występuje dwóch zawodników, którzy w przeszłości grali w pierwszej reprezentacji kraju wyczynowców. Poszkodowani w wypadkach przerzucili się na siatkówkę niepełnosprawnych. Poza tym w tamtych krajach inwalidzi otrzymują godziwą rentę, która w pełni zaspokaja ich potrzeby życiowe. Mogą więc swej pasji poświęcić każdą wolną chwilę. Nasi reprezentanci z renty by nie wyżyli, z reguły więc pracują i to w pełnym wymiarze godzin. Poza tym przedsiębiorstwa niechętnie zwalniają pracowników, stąd niewiele czasu na przygotowania, które w siatkówce są wręcz niezbędne. Zwykle przed najważniejsza imprezą spotykamy się na krótko w Wiśle i tam nadrabiamy stracony czas.

Na czym polega siatkówka inwalidów?

Sama gra nie różni się od tradycyjnej - mówi Marian Warda. Na parkiecie występują zawodnicy o różnych schorzeniach układu ruchu. Każdy defekt jest odpowiednio punktowany. W rozgrywkach międzynarodowych na boisku musi przebywać „szóstka” mająca 26 punktów – u nas w krajowej rywalizacji – 18 punktów. Stąd duża rola trenera w doborze zawodników, ustalaniu taktyki, zmianach w czasie gry.

Trzon reprezentacji stanowią olsztynianie. Czy rzeczywiście jesteśmy tacy mocni?

Od wielu lat zaliczamy się do ścisłej czołówki krajowej. Zdobywamy medale Mistrzostw Polski – kontynuuje A. Iwaniak. Zazwyczaj na najwyższym stopniu podium staja siatkarze Łodzi, ale zdarzało się nam z nimi wygrywać.

Ze starej ekipy olsztyńskiej pozostaliśmy: ja i Tadeusz Bogusz – kapitan drużyny i reprezentacji. Swego czasu bardzo wysoki poziom prezentował niedawno zmarły Leon Balukiewicz, bodaj najlepszy atakujący na świecie. Teraz zastępuje go z powodzeniem Marian Warda, który gra w siatkówkę od niedawna, a już trafił do drużyny narodowej.

Jak znajdujecie czas na uprawianie sportu?

Z jednej strony sport jest bardzo zazdrosny, ale z drugiej pozwala na właściwą organizacje dnia. Mamy obowiązki zawodowe, rodzinne, tu w sali Gwardii przy al. Piłsudskiego spotykamy się dwa razy w tygodniu, niektórzy dodatkowo uczestniczą w rozgrywkach ligi TKKF.

Mistrzostwo Europy zobowiązuje...

Za rok w Barcelonie odbędą się igrzyska inwalidów, potem Mistrzostwa Europy w Finlandii, a w dalszej perspektywie mistrzostwa świata w Brazylii. O tym ostatnim wyjeździe marzy każdy z nas. Któż nie chciałby poznać specyfiki tego fascynującego kraju. A przy tym byłany to jakaś rekompensata za włożony wysiłek.

Złoci siatkarze

Andrzej Iwaniak: Siatkówkę uprawiam od najmłodszych lat, głównie za sprawa brata Stanisława, który przez wiele lat grał w AZS Olsztyn, tak jak ja na pozycji rozgrywającego. Brałem udział w imprezach TKKF, plątałem się po gwarnych wówczas boiskach kortowskich. Do siatkówki inwalidów namówił mnie Bogdan Niglujewicz. Wszedłem do zespołu i wcale tego nie żałuję. Na co dzień jestem pracownikiem naukowym ART w Olsztynie. Poza uprawianiem swojego zawodu i życiem rodzinnym, sport jest moja największą pasją.

Marian Warda: Kiedyś, w latach szkolnych przez jakiś czas zajmowałem się pływaniem. Potem kontakt ze sp;ortem się urwał. Pracuje w ZUR-icie, zajmuję się naprawą radioodbiorników. Półtora roku temu zupełnie przypadkowo jeden z klientów naszego zakładu zaproponował mi gre w drużynie inwalidów. Nie byłem pewny czy dam sobie radę. Starsi koledzy, zwłaszcza Tadeusz Bogusz, przyjęli mnie serdecznie i teraz każdy trening czy mecz jest prawdziwą przyjemnością.

Marek Dabkus

Tekst ukazał się w Gazecie Olsztyńskiej 27 września 1991 roku, był przechowywany w zbiorach archiwalnych red. Janusza Poryckiego

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn