WAMA-SPORT Historia – Szczęśliwy dzień Marcina Chorzelewskiego

Fot. Mariusz Wadas

W 2001 roku Marcin Chorzelewski z AZS UWM Olsztyn zdobył brązowy medal w rozgrywanych w Korei mistrzostwach świata w taekwondo WTF. Był pierwszym w historii polskim medalistą w olimpijskiej wersji tej sztuki walki. Po powrocie z Korei z 25-letnim studentem czwartego roku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego rozmawiał Mariusz Wadas.

Pojechałem do Korei z mocnym postanowieniem znalezienia się w czołowej ósemce świata. Stawka uczestników mojej kategorii była niezwykle wyrównana. Wiele, jak zwykle, zależało od losu i rozstawienia. W moim przypadku o osiągnięciu wyniku zadecydowały: umiejętności i trochę szczęścia.

Jak to należy rozumieć ?

W pierwszej rundzie miałem wolny los. Jednak nie zawsze wychodzi to na zdrowie. Czasami lepiej stoczyć walkę, przetrzeć się przed następnymi. Potem trafiłem na Anglika. Wygrywałem z nim na punktu. W drugim starciu rywal doznał kontuzji i zrezygnował z walki. Następnie zmierzyłem się z Brazylijczykiem, który pokonał wcześniej pokonał faworyzowanego Koreańczyka. Przystąpiłem do pojedynku bardzo skoncentrowany. Wiedziałem, że strata jednego punktu może okazać się później nie do odrobienia. Zwyciężyłem 6:5 i znalazłem się w najlepszej ósemce świata.

23 w3

Czy w tym momencie myślał pan już o medalu?

Początkowo starałem się o tym nie myśleć, żeby nie zapeszyć. Czekała mnie trudna potyczka z Holendrem. Z rywalem znaliśmy się dobrze. Przed mistrzostwami zmierzyliśmy się dwukrotnie. Raz wygrałem ja, raz on. I rzeczywiście walka była niezwykle ciężka i wyrównana. Zakończyła się remisem 2:2. O moim dalszym awansie zadecydowali sędziowie, uważając, że byłem aktywniejszy.

W półfinale w dość kontrowersyjnych okolicznościach przegrał pan z Egipcjaninem.

Przed pojedynkiem wierzyłem w końcowy sukces. Analizując później walkę nie mogę sobie nic zarzucić. Na nieszczęście sędziowie przyznawali punkt za trafienie w rękę i plecy. Przegrałem 5:7, ale i tak miałem brąz. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Opłacało się poświęcić lata treningu, ciężkiej pracy, by stanąć na podium tak prestiżowej imprezy.

Jak wyglądał pański dzień podczas przygotowań do mistrzostw?

Taekwondo trenuję od dziesięciu lat. Od kiedy znalazłem się w kadrze, na zgrupowaniach spędzałem 260 dni w roku. W ciągu ostatnich czterech miesięcy w domu przebywałem przez cztery dni. W czasie zgrupowania obowiązuje wcześniej opracowany, z żelazną konsekwencją realizowaliśmy cykl treningowy. Przez siedem dni ćwiczymy dwa razy dziennie. W ósmym mamy odnowę biologiczną, następnie dzień wony, a potem wszystko zaczyna się od nowa.

bh10

Czy przy takim obciążeniu zajęciami ma pan jeszcze czas na towarzyskie spotkania, sprawy poza sportowe?

Podczas zgrupowań nie ma o tym mowy. Po treningach jestem wykończony, nie mam siły na spacery i pogawędki. Najczęściej czytam lub oglądam telewizje. Kiedy jestem w Olsztynie dużo czasu zajmuje mi nauka. Jestem przecież studentem uniwersytetu. Poza tym prowadzę zajęcia z młodymi adeptami taekwondo i grupą studentów. Gdy mam wolna chwilę oglądam zarejestrowane na kasetach walki rywali.

Co zmienił sport w pańskim życiu?

Dzięki taekwondo jestem bardziej zorganizowany. Nauczyłem się odpowiedzialności. Uprawianie sportu uczy wielu innych cech, których wymienianie zajęłoby wiele miejsca.

Czy święta spędzi pan w domu?

Tak, w rodzinnym gronie. Przy naszym wigilijnym stole zasiada zwykle około dwudziestu osób. Mam liczna rodzinę. Są tradycyjne potrawy przyrządzone przez mamę i prezenty pod choinkę. Jest zwykle wspaniale.

Tekst ukazał się a papierowym wydaniu WAMA-SPORT (grudzień 2001)

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn