WAMA-SPORT Historia – Czy skrzywdzono Dorotę Majorkiewicz? - Matactwa w białych rękawiczkach

Dorota Majorkiewicz z olsztyńskiego Startu jest wielokrotna medalistka mistrzostw świata w taekwondo ITF. W pewnym momencie doszła do wniosku, że zdobywanie następnych tytułów w tej specjalności nie ma sensu, postanowiła więc zmienić konkurencje na WTF, która dawała nadzieję na udział w Igrzyskach Olimpijskich. Decyzje podjęła prawie trzy lata temu (2000 r.), wydawało się więc, że jest sporo czasu na przekwalifikowanie się i doścignięcie światowej czołówki.

Sprawa tylko dla laika wydawała się prosta. Taekwondo WTF i ITF łączy jedynie nazwa i podobieństwo strojów. Nawet filozofia, choć na początku zbieżna, podzieliła obie frakcje, a zadanie pod tym względem ułatwiły nie tylko konfliktowe charaktery pazernych na władze prekursorów, ale tez różnice ustrojowe obu Korei, skąd dyscyplina się wywodzi. Tarcia między światową, a międzynarodowa federacja trwały wiele lat, a nasiliły się w momencie zakwalifikowania WTF do programu olimpijskiego. Gospodarzem Igrzysk był wówczas Seul, przedstawiciele ITF nie mieli więc żadnych szans. Mogli jedynie pogodzić się z upokorzeniem i pozostaniem na marginesie światowego sportu, bo przecież sztuki walki, to nie tylko filozofia, a przede wszystkim biznes.

W momencie olimpijskiej nominacji taekwondo zdyskryminowani ITF- owcy zaczęli szukać swego miejsca. Wielu zrozumiało, że trzeba przejść na drugą stronę, bo z tym wiążą się profity narodowych komitetów olimpijskich, nie bez znaczenia jest więc wydźwięk propagandowy uznanego przez organizatorów Igrzysk stylu.

Wchłonięcie niedawnych jeszcze oponentów szło z oporami, zrozumiałymi zresztą, choć trudno w jednej chwili zapomnieć o poprzednich urazach. Na zewnątrz wszystko wyglądało pięknie, a w środku nie brakowało intryg, których ofiarami najczęściej zostawali zawodnicy.

Dorota Majorkiewicz była jedna z kilku reprezentantów Startu, która spróbowała swych sil w taekwondo olimpijskim. Inni równie utytułowani zrezygnowali dość szybko. Albo zorientowali się, że nie przyswoją sobie w tak krótkim czasie nowych technik, albo trafili na jeszcze trudniejsza przeszkodę – mur złożony z zatwardziałych trenerów i działaczy, którzy szybko zniechęcili ich do kontynuowania ambitnej próby.

maj60

Dorota została więc sama i wraz trenerem Jerzym Litwińskim realizowała strategię pod hasłem „Ateny 2004”. Kryteria ewentualnego awansu do olimpijskiej ekipy wydawały się bardzo czytelne. Zawodnicy mieli startować wyznaczonych przez Polski Związek Taekwondo imprezach międzynarodowych i rezultaty tam osiągnięte zaliczone były do rankingu. Po dwie osoby najwyżej sklasyfikowane w rywalizacji kobiet i mężczyzn otrzymywały nominacje do udziału w przedolimpijskim turnieju kwalifikacyjnym. Dorota Majorkiewicz zajęła drugie miejsce i zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami szykowała formę do występu we Francji. Okazało się jednak, że prawo startu zarząd przyznał trzeciej zawodniczce rankingu, uważając, że olsztynianka nie spełniła innych warunków. Ale innych warunków nie było – żalą się zbulwersowani całym zamieszaniem trener Jerzy Litwiński i jego podopieczna Dorota Majorkiewicz.

Zupełnie inna wersję przedstawia szef szkolenia związku Paweł Przybylski, który uważa, że miejsce w rankingu, było jednym z wielu elementów, które decydowały o nominacjach. Owszem olsztynianka w klasyfikacji punktowej nieznacznie wyprzedziła swa rywalkę z Poznania, ale pod innymi względami nie spełniła warunków, jakie postawił przed nią zarząd. Nie chciała uczestniczyć w grupowaniach kadry narodowej, a jeśli już na nie przybywała, marudziła, narzekała na niewygody związane z zakwaterowaniem. W każdym razie szef szkolenia odcina się od wszelkich sugestii, jakoby związek dyskryminował olsztyńska zawodniczkę, a faworyzował reprezentantkę Poznania.

Nastąpiła ostra wymiana zdań na łamach prasy, gdzie każda ze stron przedstawiła swoje racje, a jednym z bohaterów smutnego serialu stał się inny trener olsztyński Dariusz Nowicki, zresztą członek zarządu PolskiegoZzwiązku Taekwondo, który zdecydowanie opowiedział się za wersją przedstawioną przez wspomnianego szefa szkolenia. Wywołało to duże zamieszanie w środowisku Olsztyna, na światło dzienne wyciągnięto najbardziej ukryte żale, co świadczy o podziale i podłej atmosferze wokół tej dyscypliny w stolicy Warmii i Mazur.

Jak na to nie patrzeć ranking jest najbardziej sprawiedliwym odzwierciedleniem sportowej rywalizacji, bo jasne kryteria eliminują wszelkie matactwa, sympatie i antypatie. Przerabiają to od dawna Amerykanie, których sportowa potęga w wielu dyscyplinach jest niepodważalna. Wyznaczają imprezę, podczas której rywalizuje się o miejsce w reprezentacji i nie ma od tego żadnych odstępstw. To surowe reguły, z drugiej strony jedyna metoda by nie dopuścić do podejrzeń.

Pierwsze zdania niniejszego tekstu traktują o ogólnej atmosferze w światowym taekwondo. Dokonałem tego celowo, bowiem jak widać w skali mikro wszystko wygląda podobnie, intrygi są ponad czystą rywalizacją. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że polskie WTF jest kopciuszkiem i medal olimpijski, a nawet udział w Igrzyskach jest na razie mrzonką. Może dlatego, ze za dużo jest u nas niejasności, przedkładania własnych ambicji nad zwyczajna, rzetelna pracą, która prowadzi do sukcesów.

Marek Dabkus

Tekst ukazał się w papierowym wydaniu WAMA-SPORT (grudzień 2003)

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn